Łączna liczba wyświetleń

sobota, 30 listopada 2013

Rodział 7


                                                          Miley

-Ale jak to?!To nie możliwe , żeby chcieli mnie zabić?Dlaczego?!
-Nie wiem Miley.. O już przyszedł i macie szybko iść do jej pokoju!
-Tak jest Justin.
Szybko wyszłam z ogrodu i nie mogłam odychać.Zmęczyłam się ,ale nie poddałam się.Już byłam blisko do mojego pokoju.Otworzyłam drzwi ,a tam ktoś na mnie czekał.
-Kim ty jesteś?
-Miley  to ja twój dziadek.
-Nigdy nie miałam dziadka.Przecież mój dziadek nie żyje!
-Uspokój się!Ukrywaliśmy tajemnice przed tobą i chcę żebyś już poznała prawdę.
-To słucham! I tak jestem zła.
-Usiądz.
-Nie, postoję.
-Posłuchaj, my pochodzimy z rodu królewskich , ty też pochodzisz i na ziemi oprócz twojego ojca nie byli prawdziwych , zostałaś przez nich adptowana na wzgledu bezpieczeństwa.I twój ojciec nie żyje i wysłał tu ,żebyś poznała swoją prawdę i chcę cię nauczyć niektóre rzeczy.Nie wiem czy masz taki dar.
-Jaki dar?
-No na przykład woda albo dotyk i dlatego muszę cię sprawdzić.
-A co z Justinem i Jazymn? Kim oni są dla mnie?
-Trudno powiedzieć , ale spróbuję poszukać kilka rzeczy o nich , ale moga pochodzić z naszego rodu.Twoja matka była królową i ich znała.Po jej śmierci oddała swoją wladze dla Jazymn.
-A czy mogę ją zobaczyć?
-Właśnie nie wiem ,ale słyszałem że kiedyś byłaś mała to potrafiłaś rozmawiać z duchami .Dlatego chcę to sprawdzić czy możesz porozmawiać z zmarłą matką.
Nie mogłam to uwierzyć na własne uszy.Ale dlaczego mnie to ukrywali?!
-Co ja mam zrobić,żeby mogła pogadać z nią?
-Nie wiem , niedługo będziesz miała trenigi.
-I co one dadzą mi?
-Będziesz uczyła samoobrony , rozmawiać z duchami i..Miley co ci jest?
-Nie wiem , chyba kogoś zobaczyłam...
-Kogo?Opisz jego wygląd.
-Chyba była to kobieta , która miała długą, brązowa sukienka , miała na glowie wianek z kwiatami.
-To była twoja mama , a jednak widzisz duchy.
-Naprawdę?
-Tak.
Nagle drzwi otworzyły się i wszedł Justin.
-Justin co jest?
-Miley , jest okej.Kogoś był żart ,żeby nas nastraszyć.
Coś spadło na podłogę.
-Co to było?
-Panie , nie wiem.
-Miley może zobacz kto to?
-Uhmm mogę spróbować.
Skup się.Skup się.
-Jezu...
-Coś widziałaś?
-Tak , ale to nie mama...
-A kto?
-Demon..
-Jesteś zagrożona i to poważnie.Musimy cię chronić i trenować.
-Już się boję.
Podeszłam do Justina i przytuliłam go.
-Justin..
-Miley , będzie dobrze..Obiecuję.
-Oby.
-Może lepiej idzmy na obiad?
-Dobrze , chodz Miley.
Wyszłam z pokoju i skierowaliśmy się do ogromnego wejścia do Salonu.Na stole były już przygotowane jedzenie dla nas.Usiadłam obok Justina i jedliśmy.
-Smacznego.-Życzył Justin wszystkim.
-Dziękujemy- wszyscy naraz podziękowali.
Nie mogę tego uwierzyć , co naprawdę się dzieje.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rodział 6

                                                            Justin

-Jaki mamy problem?!
-Uciekło sporo moderców z wiezienia.Nie wiemy gdzie są,co mamy zrobić?
-Że co?!Sprawdzcie kamery,może zobaczycie gdzie uciekli.Może ich zabili.
-Tak jest Justin!
-A czekaj ,poprosz Juliane żeby poszła do Miley i pilnować ją.
-Dobrze.
Mickey odszedł i poszedł do ekranu.Nacisnął alarm i sprawdził kamery.Dlaczego teraz musi być walka?Już nie słyszę żadnych strzałów.Może zakończyła?Podchodzę do ekranu i Mickey mówi:
-Uciekli,ale ich zabili.Nie żyją.
-To dobrze,nie bedziemy znowu ich pilnować.A czy wojna już zakończyła?
-Tak Justin.Zakończyła i my wygraliśmy.
-Dobrze,nie prosz Juliane.Pójdę do niej.
-Tak jest.
Odeszełem od ekranu i wyszedłem z pokoju strażnika.Martwię o Miley.Chyba zakochałem się w niej,jest taka piękna.Szkoda mi jest jej z powodu utraty rodziców i przyjaciół.Skręciłem w lewo ,potem prawo i już byłem pod jej pokoju.Zapukałem i otworzyłem.
-Cześć Miley.
-Cześć.
-Jak się czujesz?
-Żle,nie mogę pogodzić z tym co się stało z naszą ziemią.
-Niestety ,już tak jest ,ale obiecuję że tu będziesz bezpieczna.Obiecałem twojego ojca,że będę cię pilnował.
-Aha,dziękuję za pomoc.
Poszedłem do niej i usiadlem obok niej.Pies do Miley wskoczyl.
-Jak się nazywa twój pies?
-Nella.
-Ładnie imię.
-Justin?
-Tak?
-Czy ,czy...
-Co jest Miley?
-Nie mam już sił na to.
-Dasz radę ,tu jest wszystko co będziesz chciała.Obiecuję ,że nikt cię nie krzywdzi.
-Naprawdę?
Miley wyglądała na zmęczoną ,powinna odpocząć.Rozumiem jej doskonale.Chcialabym ją przytulić.Ale boję się ,że może stracić zaufanie do mnie.
-Miley?
-Tak?
-Czy chcesz napić zwykłej wody ,czy dać twojego psa wodę?
-Nie ,dziękuję.Ale możesz dać mojego psa.
-Ok.
Wstałem i poszedłem do ściany.Dotknąłem i otworzyła ściana.Na niej stała miska wody.Wziąłem i postawiłem na podłogę.
-Nella masz wodę.
-Justin dziękuję.
-Miley nie dziękuj.
Pies zaczął pić.Znów usiadłem obok niej.
-Miley czy mogę cię przytulić,żeby poczuła lepiej?
-Jak chcesz.
Przytuliłem ją i poczuła lepiej.
-Może przejdziemy się?
-Okej.
Obaj wstaliśmy i zaprowadziłem ją do drzwi.Wyszliśmy i skreciliśmy w prawo.Otworzyłem drzwi od balkonu i wpusciłem ją jako pierwsza.Podeszliśmy do ogrodu.Widziałem w niej oczy jak blyszczą.Jest zachwycona z ogrodem.
-Jak tu pięknie.
-Dokładnie.
-Justin!
-Co?
-Patrz!
Mickey podaje mi kartkę i czytam na głos:
-Cześć Justin,w pokoju strażnika jest bomba i za 20 minut wybuchnie.Jeśli nie chcesz tego to musisz mi oddac Miley. 
Przerażiłem się i nie wiedziałem co robić.
-Mickey zawołaj Juliane i ma przyprowadzić Miley do jej pokoju!
-Tak jest!
-Justin co jest?
-Miley jesteś w niebezpieczeństwie....

środa, 17 lipca 2013

Rodział 5

                                               Miley

Jak mnie boli głowa.Muszę się położyć,ale zapomniałam nakarmić mojego psa.Gdzie są ogóle jedzenie?
Szkoda nie mam jak zadzwonić do niego.
-Piesku chodź do mnie.Pójdziemy szukać jedzenie dla ciebie.Już głowa przestała boleć.
Pies był spokojny,ale jęczał ,że był głodny.
Wyszłam z pokoju.Przed nami był długi korytarz,szukałam drzwi prowadzających do kuchni ,ale nigdzie nie było.Chciałam wrócić ,ale nie wiedziałam gdzie jest mój pokój.Zajrzałam okno i ciągle trwały walki i ogień nie chce się zgasić.Może pójdę do Justina?Albo poproszę kogoś o pomoc?Ktoś nagle podchodzi do mnie.
-Kim ty jesteś?
-Miley,a ty?
-Astroneunmaningd.
-Za trudne imię ,może Astro?
-Ooo właśnie się doczekałem ,że ktoś mi tak powie!
-Super.A potrzebuję pomocy.
-Co się stało?
-Nie wiem gdzie jest mój pokój,zgubiłam go.Wszystkie drzwi są takie same.
-Hmm. A jaki kolor był twój pokój?
-Hm.. taki no chyba połączone z jasnym niebieskim a zielonym.
-Już wiem gdzie jest.
-Skąd ty to wiesz?
-Każdy ma inny pokój i te wszystkie pokoje odwiedziłem .Zapamiętałem ich.Zaprowadzę cię tam ,a co to za powtór?
-To pies!
-Pies?Naprawdę?
-Nie macie takich psów?
-Nie,mamy kotsa (kot).
-Co?Dobra nie ważne i tak nic tutaj nie zrozumię.
-Idziemy.Ha sego tui.
-Okej,ale zbyt nie zrozumiałam.
-Taki nasz język.
-Aha ,chodź piesku.
Ah dziwni ludzie.Ciekawe gdzie Justin i Jazymz?

wtorek, 2 lipca 2013

Rodział 4

                                              Justin

Miley był przepiękna ,nie mogłem od niej oderwać oczu.Chcę ją pocałować w ogrodzie,ale muszę ją bliżej poznać.
-Justin?
-Tak?
-Zaprowadzisz mnie do mojego pokoju?Bo ja nie wiem gdzie jest.
-Dobrze.
Wchodziliśmy do windy i zjedzaliśmy na górę.Nam było zimno.Przytuliłem ją.
-Już ciepło,Miley?
-Tak,dzięki Justin.
Przytuliła dalej mnie,czułem jej bicia serca.I szeptałem do jej ucha.
-Miley słuchaj ,będzie dobrze zobaczysz.Nie martw się.
-Ale nie mogę żyć bez rodziców.Chcę ich obok siebie!
-Ale nie żyją,przykro mi. Spróbowałbym ich zawołać ,żeby zobaczyli cię , ale nie wiem czy mi się udda.
-Serio?Spróbujesz?
-Spróbuję,ale to nie jest takie łatwe.
-Obiecujesz?
-Oczywiście.
Winda się zatrzymała i wychodziliśmy z windy.Skręciliśmy prawo i trafiliśmy do jej pokoju.
-Jesteśmy,mam nadzieje ,że ci się podoba.
-Sumie jest okej.
-Będę przychodzić do ciebie codziennie,żeby sprawdzić czy wszystko jest porządku.
-Okej,idę się położyć.Głowa mnie boli.Pa Justin.
-Pa.A czekaj jak się obudzić ,to pójdziemy do pokoju strażnika.
-Dobra.
Miley poszła się położyć.Wróciłem do pokoju Strażnika.Ludzie kłaniali się i przywitali się.
-Justin?
-Tak Mickey?
-Gdzie byłeś?
-Przyprowadziłem do pokoju Miley.
-Kim ona jest?
-Przyleciała z Ziemi, Ziemia już nie istnieje.Pękła ,a tam jej rodzice zginęli.Płacze i żałuje,że nie została tam.Ale jej tata nie chciał ,żeby została.Wysłał ją do tu i jest w swoim pokoju.
-Co ona teraz robi?
-Chyba śpi.Dobra muszę iść. Do widzenia.
-Do usług.
Mickey opuścił pokój Strażnika. Poszedłem do ekranu.Klitnąłem na ekranie.
Kobiecy głos -Dostęp Jazym/Justin przyznany.
Klitnąłem infomacje.Potem wpisałem Miley.Otworzyło informacje o niej.Przeszukałem kilka rzeczy o niej.A to co?Miley straciła rodziców w wieku 4 latach,została oddana do domu dziecka.Rodzice adoptowali ją w wieku 6 lat.Nie wie ,że jest adoptowana z domu dziecka.Ukończyła szkołę średniej i chce być piosekarką lub modelką.Boże muszę o niej o tym powiedzieć i to teraz.
-Justin?
-Co znowu?
-Mamy chyba problem...
-Jaki?!

piątek, 28 czerwca 2013

Rodział 3

                                        Miley

Na pewno będę bezpieczna w tej planecie?Kto będzie mnie wspierał i chronił?Czy poznam kogoś?
-Miley?Miley obudź się!
-Co co? Co jest ?
-Musisz być przytomna .Jazym prosił nas ,żeby poszli to pokoju strażnika gdy będziemy na miejscu.
Zaczęłam płakać.Trzymałam mocno mojego psa.
-Miley co jest?
-Tata nie żyje?A a mama też?
-Niestety nie żyją.Przykro mi.
-Nie!Czemu mi to zrobił!
Wstałam ze łóżka i zaczęłam rozwalić krzesło.
-Miley!
-Czego?!
-Przestań!
-Nie!
-Miley uspokój się!To nie jego wina!
-Zostaw mnie w spokoju!
Płakałam i czułam ból w sercu.Nie wiem czy przeżyję bez nich.Chcę ich widzieć i przytulić,ale ich nie ma.Nie żyją.
-Stening?
-Co Miley?
-Na pewno dam radę w tym świecie?
-Ta... Ej co jest?!
-Co?!
Statek zaczyna alarmować.Ja nie wiem co ja mam teraz robić!Chcę żyć!
-Za 10 min będziemy na miejscu,spokojnie na pewno statek będzie cały i nic nam się nie stanie.
-A co to było z alarmem?
-Jedna część metalu została urwana,ale damy radę wylądować.
-Na pewno?
-Tak.A teraz idz coś zjedz.
-Okej.
Wstałam i zaczęło boleć mi głowa.Zaczynam być głodna.
-Stening co masz do jedzenia?
-Sałata z warzywami,chcesz?
-Em no dobra.Daj mi je ,jestem głodna.
Stening daje mi sałatkę i zaczynam jeść.Dam trochę dla psa.Już skończyłam jeść.
-Jesteśmy na miejscu.
-Nareszcie.
Zaczynamy lądować.Biorę psa na ręce.
-Witaj w Swagloand.
-Ok ,otwórz drzwi.
-Dobrze.
Stening otwiera mi drzwi i nagle o mało nie trafiło ogień.Co jest?!
-Miley uważaj!
-Uważam! Ale jak mam uciec ,jeśli mnie zabiją?
-Czekaj połączę się z Jazym.
-Kim-Ten:Jazym-Słuchaj mamy problem!Jesteśmy na miejscu,ale o mało w Miley nie trafił ogień.Co mamy robić?
-Kim-Ten:Stening- Ma uciec jak najszybciej do budynku.
-Kim-Ten:Jazym-Dobra.
-Kim-Ten:rozłącz .
-Miley masz uciec to najszybciej do budynku.Biegnij!
-Dobra.
Wyszłam z statku i biegłam jak mogłam.No nie znowu o mało mnie nie trafił ogień.Muszę biec ,o nie mój pies!Zawróciłam się i wziełam psa na ręce.Biegłam i weszłam do budynku.
-Uff już dobrze piesku.
-Witaj w budynku.
-Kto to mówi?
-To ja Justin.
-Aaaa... AAAA pali się coś!
-Już cię zgasimy,spokojnie.
-Ufff,może pójdę do pokoju?
-Dobrze.
W budynku jest trochę strasznie i staro,ale chyba przeżyję.Nie wiem co powiedzieć o Justinie.Na pewno będzie mnie chronił?Czy ja wiem?

sobota, 15 czerwca 2013

Rodział 2

                                                  Justin


-Jazym powiedz mi czy naprawdę Ziemia przestała istnieć?
-Tak Justin i teraz ludzie,których uddało uciec od ziemi i lecą do nas.
-Ile ich będzie?
-Oj to nie wiem.A mamy misje.
-Jaką?
-Mamy opiekować Miley.Jest zbędna i trzeba ją pilnować.Ma dopiero 17 lat co ty.Jej ojciec poprosił,zebyśmy jej opiekowali.
-A zaraz tu będzie?
-Nie wiemy,czekaj. Kim-ten:Stening: za ile będziecie i co z Miley?
-Kim-ten:Jazym:za 2,5 h ,a Miley teraz śpi.
-Kim-ten:Stening: Dobrze,a jeśli obudzi i bedziecie to ma odrazu iść do nas czyli do pokoju Strażnika.
-Kim-ten:Jazym:Tak jest Jazymie.
-Kim-ten:rozłącz.
-Justin masz zlecenie.Powiedz Oriona,żeby przygotował ubranie dla niej oraz jedzenie.
-Dobrze Jazymie.
Wyszedłem z pokoju Strażnika i pobiegłem do Sali Artycznej.Zastanawiam się czy Miley będzie do nas miła i zostanie tu na zawsze?
-Oriona!Oriona!
-Tak?
-Masz przygotować ubrania i jedzenie dla dziewczyny o imieniu Miley.Ona będzie tu za 2,5 h z niszczonej Ziemi.
-Tak jest!
Oriona odeszła i poszła do kuchni.Wróciłem do pokoju Strażnika i Jazym ma dziwną minę.
-Jazym co jest?
-Dużo ludzi lecą do nas,ale.
-Ale?
-W kosmosie jest niebezpiecznie ,bo zli ludzie lecą do nich i są zabić i musimy ich  zabić.Kim-ten:Wszyscy:Do żołnierzy proszę przygotowac bronie i statek kosmiczny.To już!Bo do nas lecą ludzie z Ziemi ,ale ich chcą zabić zli ludzie.
-Kim-ten:rozłącz
-Jazym napewno udda nam się uratować Miley i innych ludzi?
-Tak,a słuchaj znasz całą prawdę o niej i nie masz prawa o tym jej powiedzieć.Ona żyje w kłamstwie i nie chcę,żeby była rozpaczona przez to.
-Dobrze.
-Idę przygotować bronie i statek.Trzymaj się Justin i masz pilnować ludzi w planecie.
-Jasne.
Jazym odeszła i poszła do pokoju Żołnierskiej.Stałem i się zamysliłem.A jeśli Miley jest piękna w niej się zakocham?Chciałabym ją uratować i polecieć z Jazym ją uratować i innych też.Ale jestem za młody.Pójdę do ogrodu.Mijałem korytarze i usłyszałem krzyki.
-Daj spokój Vernes!Nie chcę cię widzieć!
-Uspokój się Lila!Przepraszam!
-Nie!Zraniłeś mnie bardzo!
-Ludzie uspokójcie się!Co jest?!
-Witam cię Justin.
Obaj się kłanią i mówią.
-Vernes mnie zdradził ,odkryłam go w podczas zdrady z inną!
-Lila!Nie tylko moja siostra!
-Od kiedy masz siostrę?
-Od dawna! Zapomniałem ci to powiedzieć!
-Nie,jesteś beznadziejny!Koniec z nami!
-Lila nie!
-Żegnaj.
-Vernes uspokój się.Znajdziesz inną,było pomyśleć wcześniej,żeby ją nie zranić.Pamiętaj nie łam zasady w podczas związku.Jeśli znów się potwórzy to będziesz na 2 lata zamknięty w kratce.
-Tak jest Justin.Popełniłem błąd.Jak mogę jej przeprosić,żeby mi wybaczyła?
-Kup dla niej kwiaty ,czekoladki i zaprosz ją do parku na romantyczny spacer.Przepraszam ,ale muszę iść.
-Dobrze,dziękuję i dowidzenia Justin.
-Dowidzenia.
Vernes odszedł.Mi jest szkoda Lily i Vernes ma nauczkę.Ah te życie.Nagle usłyszałem alarm.
-Co jest?!
-Justin!Nadchodzą zli ludzie!Trzeba przygotować bronie ,statki i żołnierzy!
-To już idz wszystkim powiedz!
-Tak jest!
-Kim-ten:wszyscy:Uwaga! Zli ludzie nadchodzą! Macie sie ukryć w podziemnych labroriatium!To już!Zabrac swoją rodzinę i uciekać jak najszybciej!
-Kim-ten:rozłącz.
Słychać trzaki i rozgłosy.Musimy działać szybko.
-Kim-ten:Justin:Justin mam obudzić Miley?
-Kim-ten:Stening:Tak!Masz ją pilnować,bo zaraz atakują nas zli ludzi.Macie pilnowac się i wrócić do nas jak najbezpieczniej ,ale jak wojna sie zakończy to dam znać to wy możecie wrócić.
-Kim-Ten:rozłącz.
Musimy ich potrzymać.Ale jak?

piątek, 14 czerwca 2013

Rodział 1

                                              Miley

-Nie!Zaraz zginiemy!Tato idz ratuj mame! a ja pobiegnę po psa!
-Nie Miley!Niebezpiecznie będzie!
-Nie tato idz!
-Uważaj!
Ziemia zaczyna pękać,Miley przeskakuje i bierze z budy psa.Z nieba spadają metoryty.Muszę uciec to szybko.
-Piesku spokojnie zaraz będziemy bezpieczni.
Biegłam stronę domu i zauważam ,że mój tata trzyma w ręce mame i mówi:
-Za póżno,nie żyje.
-Ze co?! Nie!Co zrobimy z nią?
-Zostanie tu.
-Nie!
-Nic z tego i tak ona nie żyje.Przykro mi.
Płakałam i czułam ból , a ziemia zaczyna rozpadać na kawałki.
-Biegnijmy do labrotarium!
-Dobra!
Szybko biegłam z psem jak naszybciej.Dotarliśmy i tata otworzył drzwi rakiety i weszłam.
-Tato czemu nie wejdziesz?!
-Muszę zostać.Przepraszam ,ale muszę uratować ludzi.Leć do nowej planety.Bądz grzeczna.
Daje mi moją torbe z różnymi rzeczami i zdjęcie rodziców.
-Żegnaj Miley.
-Tato nie!
Zamknął mnie i poszedł do ekranu i naciskał guzik.Kobiecy głos zaczął liczyć.10,9,8..
-Tato błagam cię!Leć ze mną!
-Nie mogę.
Waliłam drzwi i były zamknięte.1 i 0 Start.
-Nieee!
Trzymałam mocno psa i płakałam.Jak mógł to zrobić.Nigdy nie zapomnę o was.Nagle rakieta wyleciała.Bolały mi uszy i zamknęłam oczy.Pies szczękał,ja płakałam.Usłyszałam jakiś głos.
-Jesteśmy w kosmosie.
-Kto to mówi?
-Stening.
-Kto?
-Stening.Spójrz prosto w siebie.
-To ty jesteś mówiącą w rakietu?
-Tak.Informuję gdzie jesteśmy i za ile będziemy.
-Za ile będziemy na miejscu?
-Za 4 godzin.Lecimy do planety Swagloand.
-Aha, a jest coś do picia?
-Woda.
-Poproszę.
Stening podała mi wodę i smakuje jak pradziwej wody z wodospadu.
-Skąd jest ta woda?
-Z wodospadu.
-Aha,a czemu tata nie chcial ze mną lecieć?
-On jest strażakiem i profesorem i nie mógł polecieć z tobą.
-Że co?!On powiedział ,że jest lekarzem.Żylam w kłamstwie.
-Miał ci powiedzieć dzisiaj ,ale już było pewnie za póżno.
-Opowiedz mi o planety Swagloand?
-Dobrze.W tej planecie żyją różni ludzi,pewnie inni też z ziemi lecą do tej planety.W tym świecie dowodzi Jazym a nastepcą jest Justin.Oni dobrze znają ziemie i mają tam rośliny i wszystko z ziemi. Na przykład krowy czy lasy iglaste i wodospady.Na miejscu poznasz całą historię.A teraz idz się przespij z psem.
-Dobrze,dobranoc.
-Kim-ten: proszę rozłożyć łóżko.
-Kim-ten: Już się robi.
-Co to jest Kim-ten?
-To taki komuniant w uszach ,że mozesz kontaktowac w uszach.
-Nie macie telefony?
-Nie.
-Aha
-Idz spać.Dobranoc,czeka długa podróż
Poszłam spać,byłam mokra od płaczu i zmęczona.Dowiem się w tej planecie historię i kiedy powróci nasza ziemia.