Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 2 lipca 2013

Rodział 4

                                              Justin

Miley był przepiękna ,nie mogłem od niej oderwać oczu.Chcę ją pocałować w ogrodzie,ale muszę ją bliżej poznać.
-Justin?
-Tak?
-Zaprowadzisz mnie do mojego pokoju?Bo ja nie wiem gdzie jest.
-Dobrze.
Wchodziliśmy do windy i zjedzaliśmy na górę.Nam było zimno.Przytuliłem ją.
-Już ciepło,Miley?
-Tak,dzięki Justin.
Przytuliła dalej mnie,czułem jej bicia serca.I szeptałem do jej ucha.
-Miley słuchaj ,będzie dobrze zobaczysz.Nie martw się.
-Ale nie mogę żyć bez rodziców.Chcę ich obok siebie!
-Ale nie żyją,przykro mi. Spróbowałbym ich zawołać ,żeby zobaczyli cię , ale nie wiem czy mi się udda.
-Serio?Spróbujesz?
-Spróbuję,ale to nie jest takie łatwe.
-Obiecujesz?
-Oczywiście.
Winda się zatrzymała i wychodziliśmy z windy.Skręciliśmy prawo i trafiliśmy do jej pokoju.
-Jesteśmy,mam nadzieje ,że ci się podoba.
-Sumie jest okej.
-Będę przychodzić do ciebie codziennie,żeby sprawdzić czy wszystko jest porządku.
-Okej,idę się położyć.Głowa mnie boli.Pa Justin.
-Pa.A czekaj jak się obudzić ,to pójdziemy do pokoju strażnika.
-Dobra.
Miley poszła się położyć.Wróciłem do pokoju Strażnika.Ludzie kłaniali się i przywitali się.
-Justin?
-Tak Mickey?
-Gdzie byłeś?
-Przyprowadziłem do pokoju Miley.
-Kim ona jest?
-Przyleciała z Ziemi, Ziemia już nie istnieje.Pękła ,a tam jej rodzice zginęli.Płacze i żałuje,że nie została tam.Ale jej tata nie chciał ,żeby została.Wysłał ją do tu i jest w swoim pokoju.
-Co ona teraz robi?
-Chyba śpi.Dobra muszę iść. Do widzenia.
-Do usług.
Mickey opuścił pokój Strażnika. Poszedłem do ekranu.Klitnąłem na ekranie.
Kobiecy głos -Dostęp Jazym/Justin przyznany.
Klitnąłem infomacje.Potem wpisałem Miley.Otworzyło informacje o niej.Przeszukałem kilka rzeczy o niej.A to co?Miley straciła rodziców w wieku 4 latach,została oddana do domu dziecka.Rodzice adoptowali ją w wieku 6 lat.Nie wie ,że jest adoptowana z domu dziecka.Ukończyła szkołę średniej i chce być piosekarką lub modelką.Boże muszę o niej o tym powiedzieć i to teraz.
-Justin?
-Co znowu?
-Mamy chyba problem...
-Jaki?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz