Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rodział 6

                                                            Justin

-Jaki mamy problem?!
-Uciekło sporo moderców z wiezienia.Nie wiemy gdzie są,co mamy zrobić?
-Że co?!Sprawdzcie kamery,może zobaczycie gdzie uciekli.Może ich zabili.
-Tak jest Justin!
-A czekaj ,poprosz Juliane żeby poszła do Miley i pilnować ją.
-Dobrze.
Mickey odszedł i poszedł do ekranu.Nacisnął alarm i sprawdził kamery.Dlaczego teraz musi być walka?Już nie słyszę żadnych strzałów.Może zakończyła?Podchodzę do ekranu i Mickey mówi:
-Uciekli,ale ich zabili.Nie żyją.
-To dobrze,nie bedziemy znowu ich pilnować.A czy wojna już zakończyła?
-Tak Justin.Zakończyła i my wygraliśmy.
-Dobrze,nie prosz Juliane.Pójdę do niej.
-Tak jest.
Odeszełem od ekranu i wyszedłem z pokoju strażnika.Martwię o Miley.Chyba zakochałem się w niej,jest taka piękna.Szkoda mi jest jej z powodu utraty rodziców i przyjaciół.Skręciłem w lewo ,potem prawo i już byłem pod jej pokoju.Zapukałem i otworzyłem.
-Cześć Miley.
-Cześć.
-Jak się czujesz?
-Żle,nie mogę pogodzić z tym co się stało z naszą ziemią.
-Niestety ,już tak jest ,ale obiecuję że tu będziesz bezpieczna.Obiecałem twojego ojca,że będę cię pilnował.
-Aha,dziękuję za pomoc.
Poszedłem do niej i usiadlem obok niej.Pies do Miley wskoczyl.
-Jak się nazywa twój pies?
-Nella.
-Ładnie imię.
-Justin?
-Tak?
-Czy ,czy...
-Co jest Miley?
-Nie mam już sił na to.
-Dasz radę ,tu jest wszystko co będziesz chciała.Obiecuję ,że nikt cię nie krzywdzi.
-Naprawdę?
Miley wyglądała na zmęczoną ,powinna odpocząć.Rozumiem jej doskonale.Chcialabym ją przytulić.Ale boję się ,że może stracić zaufanie do mnie.
-Miley?
-Tak?
-Czy chcesz napić zwykłej wody ,czy dać twojego psa wodę?
-Nie ,dziękuję.Ale możesz dać mojego psa.
-Ok.
Wstałem i poszedłem do ściany.Dotknąłem i otworzyła ściana.Na niej stała miska wody.Wziąłem i postawiłem na podłogę.
-Nella masz wodę.
-Justin dziękuję.
-Miley nie dziękuj.
Pies zaczął pić.Znów usiadłem obok niej.
-Miley czy mogę cię przytulić,żeby poczuła lepiej?
-Jak chcesz.
Przytuliłem ją i poczuła lepiej.
-Może przejdziemy się?
-Okej.
Obaj wstaliśmy i zaprowadziłem ją do drzwi.Wyszliśmy i skreciliśmy w prawo.Otworzyłem drzwi od balkonu i wpusciłem ją jako pierwsza.Podeszliśmy do ogrodu.Widziałem w niej oczy jak blyszczą.Jest zachwycona z ogrodem.
-Jak tu pięknie.
-Dokładnie.
-Justin!
-Co?
-Patrz!
Mickey podaje mi kartkę i czytam na głos:
-Cześć Justin,w pokoju strażnika jest bomba i za 20 minut wybuchnie.Jeśli nie chcesz tego to musisz mi oddac Miley. 
Przerażiłem się i nie wiedziałem co robić.
-Mickey zawołaj Juliane i ma przyprowadzić Miley do jej pokoju!
-Tak jest!
-Justin co jest?
-Miley jesteś w niebezpieczeństwie....