Łączna liczba wyświetleń

piątek, 28 czerwca 2013

Rodział 3

                                        Miley

Na pewno będę bezpieczna w tej planecie?Kto będzie mnie wspierał i chronił?Czy poznam kogoś?
-Miley?Miley obudź się!
-Co co? Co jest ?
-Musisz być przytomna .Jazym prosił nas ,żeby poszli to pokoju strażnika gdy będziemy na miejscu.
Zaczęłam płakać.Trzymałam mocno mojego psa.
-Miley co jest?
-Tata nie żyje?A a mama też?
-Niestety nie żyją.Przykro mi.
-Nie!Czemu mi to zrobił!
Wstałam ze łóżka i zaczęłam rozwalić krzesło.
-Miley!
-Czego?!
-Przestań!
-Nie!
-Miley uspokój się!To nie jego wina!
-Zostaw mnie w spokoju!
Płakałam i czułam ból w sercu.Nie wiem czy przeżyję bez nich.Chcę ich widzieć i przytulić,ale ich nie ma.Nie żyją.
-Stening?
-Co Miley?
-Na pewno dam radę w tym świecie?
-Ta... Ej co jest?!
-Co?!
Statek zaczyna alarmować.Ja nie wiem co ja mam teraz robić!Chcę żyć!
-Za 10 min będziemy na miejscu,spokojnie na pewno statek będzie cały i nic nam się nie stanie.
-A co to było z alarmem?
-Jedna część metalu została urwana,ale damy radę wylądować.
-Na pewno?
-Tak.A teraz idz coś zjedz.
-Okej.
Wstałam i zaczęło boleć mi głowa.Zaczynam być głodna.
-Stening co masz do jedzenia?
-Sałata z warzywami,chcesz?
-Em no dobra.Daj mi je ,jestem głodna.
Stening daje mi sałatkę i zaczynam jeść.Dam trochę dla psa.Już skończyłam jeść.
-Jesteśmy na miejscu.
-Nareszcie.
Zaczynamy lądować.Biorę psa na ręce.
-Witaj w Swagloand.
-Ok ,otwórz drzwi.
-Dobrze.
Stening otwiera mi drzwi i nagle o mało nie trafiło ogień.Co jest?!
-Miley uważaj!
-Uważam! Ale jak mam uciec ,jeśli mnie zabiją?
-Czekaj połączę się z Jazym.
-Kim-Ten:Jazym-Słuchaj mamy problem!Jesteśmy na miejscu,ale o mało w Miley nie trafił ogień.Co mamy robić?
-Kim-Ten:Stening- Ma uciec jak najszybciej do budynku.
-Kim-Ten:Jazym-Dobra.
-Kim-Ten:rozłącz .
-Miley masz uciec to najszybciej do budynku.Biegnij!
-Dobra.
Wyszłam z statku i biegłam jak mogłam.No nie znowu o mało mnie nie trafił ogień.Muszę biec ,o nie mój pies!Zawróciłam się i wziełam psa na ręce.Biegłam i weszłam do budynku.
-Uff już dobrze piesku.
-Witaj w budynku.
-Kto to mówi?
-To ja Justin.
-Aaaa... AAAA pali się coś!
-Już cię zgasimy,spokojnie.
-Ufff,może pójdę do pokoju?
-Dobrze.
W budynku jest trochę strasznie i staro,ale chyba przeżyję.Nie wiem co powiedzieć o Justinie.Na pewno będzie mnie chronił?Czy ja wiem?

sobota, 15 czerwca 2013

Rodział 2

                                                  Justin


-Jazym powiedz mi czy naprawdę Ziemia przestała istnieć?
-Tak Justin i teraz ludzie,których uddało uciec od ziemi i lecą do nas.
-Ile ich będzie?
-Oj to nie wiem.A mamy misje.
-Jaką?
-Mamy opiekować Miley.Jest zbędna i trzeba ją pilnować.Ma dopiero 17 lat co ty.Jej ojciec poprosił,zebyśmy jej opiekowali.
-A zaraz tu będzie?
-Nie wiemy,czekaj. Kim-ten:Stening: za ile będziecie i co z Miley?
-Kim-ten:Jazym:za 2,5 h ,a Miley teraz śpi.
-Kim-ten:Stening: Dobrze,a jeśli obudzi i bedziecie to ma odrazu iść do nas czyli do pokoju Strażnika.
-Kim-ten:Jazym:Tak jest Jazymie.
-Kim-ten:rozłącz.
-Justin masz zlecenie.Powiedz Oriona,żeby przygotował ubranie dla niej oraz jedzenie.
-Dobrze Jazymie.
Wyszedłem z pokoju Strażnika i pobiegłem do Sali Artycznej.Zastanawiam się czy Miley będzie do nas miła i zostanie tu na zawsze?
-Oriona!Oriona!
-Tak?
-Masz przygotować ubrania i jedzenie dla dziewczyny o imieniu Miley.Ona będzie tu za 2,5 h z niszczonej Ziemi.
-Tak jest!
Oriona odeszła i poszła do kuchni.Wróciłem do pokoju Strażnika i Jazym ma dziwną minę.
-Jazym co jest?
-Dużo ludzi lecą do nas,ale.
-Ale?
-W kosmosie jest niebezpiecznie ,bo zli ludzie lecą do nich i są zabić i musimy ich  zabić.Kim-ten:Wszyscy:Do żołnierzy proszę przygotowac bronie i statek kosmiczny.To już!Bo do nas lecą ludzie z Ziemi ,ale ich chcą zabić zli ludzie.
-Kim-ten:rozłącz
-Jazym napewno udda nam się uratować Miley i innych ludzi?
-Tak,a słuchaj znasz całą prawdę o niej i nie masz prawa o tym jej powiedzieć.Ona żyje w kłamstwie i nie chcę,żeby była rozpaczona przez to.
-Dobrze.
-Idę przygotować bronie i statek.Trzymaj się Justin i masz pilnować ludzi w planecie.
-Jasne.
Jazym odeszła i poszła do pokoju Żołnierskiej.Stałem i się zamysliłem.A jeśli Miley jest piękna w niej się zakocham?Chciałabym ją uratować i polecieć z Jazym ją uratować i innych też.Ale jestem za młody.Pójdę do ogrodu.Mijałem korytarze i usłyszałem krzyki.
-Daj spokój Vernes!Nie chcę cię widzieć!
-Uspokój się Lila!Przepraszam!
-Nie!Zraniłeś mnie bardzo!
-Ludzie uspokójcie się!Co jest?!
-Witam cię Justin.
Obaj się kłanią i mówią.
-Vernes mnie zdradził ,odkryłam go w podczas zdrady z inną!
-Lila!Nie tylko moja siostra!
-Od kiedy masz siostrę?
-Od dawna! Zapomniałem ci to powiedzieć!
-Nie,jesteś beznadziejny!Koniec z nami!
-Lila nie!
-Żegnaj.
-Vernes uspokój się.Znajdziesz inną,było pomyśleć wcześniej,żeby ją nie zranić.Pamiętaj nie łam zasady w podczas związku.Jeśli znów się potwórzy to będziesz na 2 lata zamknięty w kratce.
-Tak jest Justin.Popełniłem błąd.Jak mogę jej przeprosić,żeby mi wybaczyła?
-Kup dla niej kwiaty ,czekoladki i zaprosz ją do parku na romantyczny spacer.Przepraszam ,ale muszę iść.
-Dobrze,dziękuję i dowidzenia Justin.
-Dowidzenia.
Vernes odszedł.Mi jest szkoda Lily i Vernes ma nauczkę.Ah te życie.Nagle usłyszałem alarm.
-Co jest?!
-Justin!Nadchodzą zli ludzie!Trzeba przygotować bronie ,statki i żołnierzy!
-To już idz wszystkim powiedz!
-Tak jest!
-Kim-ten:wszyscy:Uwaga! Zli ludzie nadchodzą! Macie sie ukryć w podziemnych labroriatium!To już!Zabrac swoją rodzinę i uciekać jak najszybciej!
-Kim-ten:rozłącz.
Słychać trzaki i rozgłosy.Musimy działać szybko.
-Kim-ten:Justin:Justin mam obudzić Miley?
-Kim-ten:Stening:Tak!Masz ją pilnować,bo zaraz atakują nas zli ludzi.Macie pilnowac się i wrócić do nas jak najbezpieczniej ,ale jak wojna sie zakończy to dam znać to wy możecie wrócić.
-Kim-Ten:rozłącz.
Musimy ich potrzymać.Ale jak?

piątek, 14 czerwca 2013

Rodział 1

                                              Miley

-Nie!Zaraz zginiemy!Tato idz ratuj mame! a ja pobiegnę po psa!
-Nie Miley!Niebezpiecznie będzie!
-Nie tato idz!
-Uważaj!
Ziemia zaczyna pękać,Miley przeskakuje i bierze z budy psa.Z nieba spadają metoryty.Muszę uciec to szybko.
-Piesku spokojnie zaraz będziemy bezpieczni.
Biegłam stronę domu i zauważam ,że mój tata trzyma w ręce mame i mówi:
-Za póżno,nie żyje.
-Ze co?! Nie!Co zrobimy z nią?
-Zostanie tu.
-Nie!
-Nic z tego i tak ona nie żyje.Przykro mi.
Płakałam i czułam ból , a ziemia zaczyna rozpadać na kawałki.
-Biegnijmy do labrotarium!
-Dobra!
Szybko biegłam z psem jak naszybciej.Dotarliśmy i tata otworzył drzwi rakiety i weszłam.
-Tato czemu nie wejdziesz?!
-Muszę zostać.Przepraszam ,ale muszę uratować ludzi.Leć do nowej planety.Bądz grzeczna.
Daje mi moją torbe z różnymi rzeczami i zdjęcie rodziców.
-Żegnaj Miley.
-Tato nie!
Zamknął mnie i poszedł do ekranu i naciskał guzik.Kobiecy głos zaczął liczyć.10,9,8..
-Tato błagam cię!Leć ze mną!
-Nie mogę.
Waliłam drzwi i były zamknięte.1 i 0 Start.
-Nieee!
Trzymałam mocno psa i płakałam.Jak mógł to zrobić.Nigdy nie zapomnę o was.Nagle rakieta wyleciała.Bolały mi uszy i zamknęłam oczy.Pies szczękał,ja płakałam.Usłyszałam jakiś głos.
-Jesteśmy w kosmosie.
-Kto to mówi?
-Stening.
-Kto?
-Stening.Spójrz prosto w siebie.
-To ty jesteś mówiącą w rakietu?
-Tak.Informuję gdzie jesteśmy i za ile będziemy.
-Za ile będziemy na miejscu?
-Za 4 godzin.Lecimy do planety Swagloand.
-Aha, a jest coś do picia?
-Woda.
-Poproszę.
Stening podała mi wodę i smakuje jak pradziwej wody z wodospadu.
-Skąd jest ta woda?
-Z wodospadu.
-Aha,a czemu tata nie chcial ze mną lecieć?
-On jest strażakiem i profesorem i nie mógł polecieć z tobą.
-Że co?!On powiedział ,że jest lekarzem.Żylam w kłamstwie.
-Miał ci powiedzieć dzisiaj ,ale już było pewnie za póżno.
-Opowiedz mi o planety Swagloand?
-Dobrze.W tej planecie żyją różni ludzi,pewnie inni też z ziemi lecą do tej planety.W tym świecie dowodzi Jazym a nastepcą jest Justin.Oni dobrze znają ziemie i mają tam rośliny i wszystko z ziemi. Na przykład krowy czy lasy iglaste i wodospady.Na miejscu poznasz całą historię.A teraz idz się przespij z psem.
-Dobrze,dobranoc.
-Kim-ten: proszę rozłożyć łóżko.
-Kim-ten: Już się robi.
-Co to jest Kim-ten?
-To taki komuniant w uszach ,że mozesz kontaktowac w uszach.
-Nie macie telefony?
-Nie.
-Aha
-Idz spać.Dobranoc,czeka długa podróż
Poszłam spać,byłam mokra od płaczu i zmęczona.Dowiem się w tej planecie historię i kiedy powróci nasza ziemia.