Miley
Na pewno będę bezpieczna w tej planecie?Kto będzie mnie wspierał i chronił?Czy poznam kogoś?
-Miley?Miley obudź się!
-Miley?Miley obudź się!
-Co co? Co jest ?
-Musisz być przytomna .Jazym prosił nas ,żeby poszli to pokoju strażnika gdy będziemy na miejscu.
Zaczęłam płakać.Trzymałam mocno mojego psa.
-Miley co jest?
-Tata nie żyje?A a mama też?
-Niestety nie żyją.Przykro mi.
-Nie!Czemu mi to zrobił!
Wstałam ze łóżka i zaczęłam rozwalić krzesło.
-Miley!
-Czego?!
-Przestań!
-Nie!
-Miley uspokój się!To nie jego wina!
-Zostaw mnie w spokoju!
Płakałam i czułam ból w sercu.Nie wiem czy przeżyję bez nich.Chcę ich widzieć i przytulić,ale ich nie ma.Nie żyją.
-Stening?
-Co Miley?
-Na pewno dam radę w tym świecie?
-Ta... Ej co jest?!
-Co?!
Statek zaczyna alarmować.Ja nie wiem co ja mam teraz robić!Chcę żyć!
-Za 10 min będziemy na miejscu,spokojnie na pewno statek będzie cały i nic nam się nie stanie.
-A co to było z alarmem?
-Jedna część metalu została urwana,ale damy radę wylądować.
-Na pewno?
-Tak.A teraz idz coś zjedz.
-Okej.
Wstałam i zaczęło boleć mi głowa.Zaczynam być głodna.
-Stening co masz do jedzenia?
-Sałata z warzywami,chcesz?
-Em no dobra.Daj mi je ,jestem głodna.
Stening daje mi sałatkę i zaczynam jeść.Dam trochę dla psa.Już skończyłam jeść.
-Jesteśmy na miejscu.
-Nareszcie.
Zaczynamy lądować.Biorę psa na ręce.
-Witaj w Swagloand.
-Ok ,otwórz drzwi.
-Dobrze.
Stening otwiera mi drzwi i nagle o mało nie trafiło ogień.Co jest?!
-Miley uważaj!
-Uważam! Ale jak mam uciec ,jeśli mnie zabiją?
-Czekaj połączę się z Jazym.
-Kim-Ten:Jazym-Słuchaj mamy problem!Jesteśmy na miejscu,ale o mało w Miley nie trafił ogień.Co mamy robić?
-Kim-Ten:Stening- Ma uciec jak najszybciej do budynku.
-Kim-Ten:Jazym-Dobra.
-Kim-Ten:rozłącz .
-Miley masz uciec to najszybciej do budynku.Biegnij!
-Dobra.
Wyszłam z statku i biegłam jak mogłam.No nie znowu o mało mnie nie trafił ogień.Muszę biec ,o nie mój pies!Zawróciłam się i wziełam psa na ręce.Biegłam i weszłam do budynku.
-Uff już dobrze piesku.
-Witaj w budynku.
-Kto to mówi?
-To ja Justin.
-Aaaa... AAAA pali się coś!
-Już cię zgasimy,spokojnie.
-Ufff,może pójdę do pokoju?
-Dobrze.
W budynku jest trochę strasznie i staro,ale chyba przeżyję.Nie wiem co powiedzieć o Justinie.Na pewno będzie mnie chronił?Czy ja wiem?
-Musisz być przytomna .Jazym prosił nas ,żeby poszli to pokoju strażnika gdy będziemy na miejscu.
Zaczęłam płakać.Trzymałam mocno mojego psa.
-Miley co jest?
-Tata nie żyje?A a mama też?
-Niestety nie żyją.Przykro mi.
-Nie!Czemu mi to zrobił!
Wstałam ze łóżka i zaczęłam rozwalić krzesło.
-Miley!
-Czego?!
-Przestań!
-Nie!
-Miley uspokój się!To nie jego wina!
-Zostaw mnie w spokoju!
Płakałam i czułam ból w sercu.Nie wiem czy przeżyję bez nich.Chcę ich widzieć i przytulić,ale ich nie ma.Nie żyją.
-Stening?
-Co Miley?
-Na pewno dam radę w tym świecie?
-Ta... Ej co jest?!
-Co?!
Statek zaczyna alarmować.Ja nie wiem co ja mam teraz robić!Chcę żyć!
-Za 10 min będziemy na miejscu,spokojnie na pewno statek będzie cały i nic nam się nie stanie.
-A co to było z alarmem?
-Jedna część metalu została urwana,ale damy radę wylądować.
-Na pewno?
-Tak.A teraz idz coś zjedz.
-Okej.
Wstałam i zaczęło boleć mi głowa.Zaczynam być głodna.
-Stening co masz do jedzenia?
-Sałata z warzywami,chcesz?
-Em no dobra.Daj mi je ,jestem głodna.
Stening daje mi sałatkę i zaczynam jeść.Dam trochę dla psa.Już skończyłam jeść.
-Jesteśmy na miejscu.
-Nareszcie.
Zaczynamy lądować.Biorę psa na ręce.
-Witaj w Swagloand.
-Ok ,otwórz drzwi.
-Dobrze.
Stening otwiera mi drzwi i nagle o mało nie trafiło ogień.Co jest?!
-Miley uważaj!
-Uważam! Ale jak mam uciec ,jeśli mnie zabiją?
-Czekaj połączę się z Jazym.
-Kim-Ten:Jazym-Słuchaj mamy problem!Jesteśmy na miejscu,ale o mało w Miley nie trafił ogień.Co mamy robić?
-Kim-Ten:Stening- Ma uciec jak najszybciej do budynku.
-Kim-Ten:Jazym-Dobra.
-Kim-Ten:rozłącz .
-Miley masz uciec to najszybciej do budynku.Biegnij!
-Dobra.
Wyszłam z statku i biegłam jak mogłam.No nie znowu o mało mnie nie trafił ogień.Muszę biec ,o nie mój pies!Zawróciłam się i wziełam psa na ręce.Biegłam i weszłam do budynku.
-Uff już dobrze piesku.
-Witaj w budynku.
-Kto to mówi?
-To ja Justin.
-Aaaa... AAAA pali się coś!
-Już cię zgasimy,spokojnie.
-Ufff,może pójdę do pokoju?
-Dobrze.
W budynku jest trochę strasznie i staro,ale chyba przeżyję.Nie wiem co powiedzieć o Justinie.Na pewno będzie mnie chronił?Czy ja wiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz