Justin
-Jazym powiedz mi czy naprawdę Ziemia przestała istnieć?
-Tak Justin i teraz ludzie,których uddało uciec od ziemi i lecą do nas.
-Ile ich będzie?
-Oj to nie wiem.A mamy misje.
-Jaką?
-Mamy opiekować Miley.Jest zbędna i trzeba ją pilnować.Ma dopiero 17 lat co ty.Jej ojciec poprosił,zebyśmy jej opiekowali.
-A zaraz tu będzie?
-Nie wiemy,czekaj. Kim-ten:Stening: za ile będziecie i co z Miley?
-Kim-ten:Jazym:za 2,5 h ,a Miley teraz śpi.
-Kim-ten:Stening: Dobrze,a jeśli obudzi i bedziecie to ma odrazu iść do nas czyli do pokoju Strażnika.
-Kim-ten:Jazym:Tak jest Jazymie.
-Kim-ten:rozłącz.
-Justin masz zlecenie.Powiedz Oriona,żeby przygotował ubranie dla niej oraz jedzenie.
-Dobrze Jazymie.
Wyszedłem z pokoju Strażnika i pobiegłem do Sali Artycznej.Zastanawiam się czy Miley będzie do nas miła i zostanie tu na zawsze?
-Oriona!Oriona!
-Tak?
-Masz przygotować ubrania i jedzenie dla dziewczyny o imieniu Miley.Ona będzie tu za 2,5 h z niszczonej Ziemi.
-Tak jest!
Oriona odeszła i poszła do kuchni.Wróciłem do pokoju Strażnika i Jazym ma dziwną minę.
-Jazym co jest?
-Dużo ludzi lecą do nas,ale.
-Ale?
-W kosmosie jest niebezpiecznie ,bo zli ludzie lecą do nich i są zabić i musimy ich zabić.Kim-ten:Wszyscy:Do żołnierzy proszę przygotowac bronie i statek kosmiczny.To już!Bo do nas lecą ludzie z Ziemi ,ale ich chcą zabić zli ludzie.
-Kim-ten:rozłącz
-Jazym napewno udda nam się uratować Miley i innych ludzi?
-Tak,a słuchaj znasz całą prawdę o niej i nie masz prawa o tym jej powiedzieć.Ona żyje w kłamstwie i nie chcę,żeby była rozpaczona przez to.
-Dobrze.
-Idę przygotować bronie i statek.Trzymaj się Justin i masz pilnować ludzi w planecie.
-Jasne.
Jazym odeszła i poszła do pokoju Żołnierskiej.Stałem i się zamysliłem.A jeśli Miley jest piękna w niej się zakocham?Chciałabym ją uratować i polecieć z Jazym ją uratować i innych też.Ale jestem za młody.Pójdę do ogrodu.Mijałem korytarze i usłyszałem krzyki.
-Daj spokój Vernes!Nie chcę cię widzieć!
-Uspokój się Lila!Przepraszam!
-Nie!Zraniłeś mnie bardzo!
-Ludzie uspokójcie się!Co jest?!
-Witam cię Justin.
Obaj się kłanią i mówią.
-Vernes mnie zdradził ,odkryłam go w podczas zdrady z inną!
-Lila!Nie tylko moja siostra!
-Od kiedy masz siostrę?
-Od dawna! Zapomniałem ci to powiedzieć!
-Nie,jesteś beznadziejny!Koniec z nami!
-Lila nie!
-Żegnaj.
-Vernes uspokój się.Znajdziesz inną,było pomyśleć wcześniej,żeby ją nie zranić.Pamiętaj nie łam zasady w podczas związku.Jeśli znów się potwórzy to będziesz na 2 lata zamknięty w kratce.
-Tak jest Justin.Popełniłem błąd.Jak mogę jej przeprosić,żeby mi wybaczyła?
-Kup dla niej kwiaty ,czekoladki i zaprosz ją do parku na romantyczny spacer.Przepraszam ,ale muszę iść.
-Dobrze,dziękuję i dowidzenia Justin.
-Dowidzenia.
Vernes odszedł.Mi jest szkoda Lily i Vernes ma nauczkę.Ah te życie.Nagle usłyszałem alarm.
-Co jest?!
-Justin!Nadchodzą zli ludzie!Trzeba przygotować bronie ,statki i żołnierzy!
-To już idz wszystkim powiedz!
-Tak jest!
-Kim-ten:wszyscy:Uwaga! Zli ludzie nadchodzą! Macie sie ukryć w podziemnych labroriatium!To już!Zabrac swoją rodzinę i uciekać jak najszybciej!
-Kim-ten:rozłącz.
Słychać trzaki i rozgłosy.Musimy działać szybko.
-Kim-ten:Justin:Justin mam obudzić Miley?
-Kim-ten:Stening:Tak!Masz ją pilnować,bo zaraz atakują nas zli ludzi.Macie pilnowac się i wrócić do nas jak najbezpieczniej ,ale jak wojna sie zakończy to dam znać to wy możecie wrócić.
-Kim-Ten:rozłącz.
Musimy ich potrzymać.Ale jak?
Wyszedłem z pokoju Strażnika i pobiegłem do Sali Artycznej.Zastanawiam się czy Miley będzie do nas miła i zostanie tu na zawsze?
-Oriona!Oriona!
-Tak?
-Masz przygotować ubrania i jedzenie dla dziewczyny o imieniu Miley.Ona będzie tu za 2,5 h z niszczonej Ziemi.
-Tak jest!
Oriona odeszła i poszła do kuchni.Wróciłem do pokoju Strażnika i Jazym ma dziwną minę.
-Jazym co jest?
-Dużo ludzi lecą do nas,ale.
-Ale?
-W kosmosie jest niebezpiecznie ,bo zli ludzie lecą do nich i są zabić i musimy ich zabić.Kim-ten:Wszyscy:Do żołnierzy proszę przygotowac bronie i statek kosmiczny.To już!Bo do nas lecą ludzie z Ziemi ,ale ich chcą zabić zli ludzie.
-Kim-ten:rozłącz
-Jazym napewno udda nam się uratować Miley i innych ludzi?
-Tak,a słuchaj znasz całą prawdę o niej i nie masz prawa o tym jej powiedzieć.Ona żyje w kłamstwie i nie chcę,żeby była rozpaczona przez to.
-Dobrze.
-Idę przygotować bronie i statek.Trzymaj się Justin i masz pilnować ludzi w planecie.
-Jasne.
Jazym odeszła i poszła do pokoju Żołnierskiej.Stałem i się zamysliłem.A jeśli Miley jest piękna w niej się zakocham?Chciałabym ją uratować i polecieć z Jazym ją uratować i innych też.Ale jestem za młody.Pójdę do ogrodu.Mijałem korytarze i usłyszałem krzyki.
-Daj spokój Vernes!Nie chcę cię widzieć!
-Uspokój się Lila!Przepraszam!
-Nie!Zraniłeś mnie bardzo!
-Ludzie uspokójcie się!Co jest?!
-Witam cię Justin.
Obaj się kłanią i mówią.
-Vernes mnie zdradził ,odkryłam go w podczas zdrady z inną!
-Lila!Nie tylko moja siostra!
-Od kiedy masz siostrę?
-Od dawna! Zapomniałem ci to powiedzieć!
-Nie,jesteś beznadziejny!Koniec z nami!
-Lila nie!
-Żegnaj.
-Vernes uspokój się.Znajdziesz inną,było pomyśleć wcześniej,żeby ją nie zranić.Pamiętaj nie łam zasady w podczas związku.Jeśli znów się potwórzy to będziesz na 2 lata zamknięty w kratce.
-Tak jest Justin.Popełniłem błąd.Jak mogę jej przeprosić,żeby mi wybaczyła?
-Kup dla niej kwiaty ,czekoladki i zaprosz ją do parku na romantyczny spacer.Przepraszam ,ale muszę iść.
-Dobrze,dziękuję i dowidzenia Justin.
-Dowidzenia.
Vernes odszedł.Mi jest szkoda Lily i Vernes ma nauczkę.Ah te życie.Nagle usłyszałem alarm.
-Co jest?!
-Justin!Nadchodzą zli ludzie!Trzeba przygotować bronie ,statki i żołnierzy!
-To już idz wszystkim powiedz!
-Tak jest!
-Kim-ten:wszyscy:Uwaga! Zli ludzie nadchodzą! Macie sie ukryć w podziemnych labroriatium!To już!Zabrac swoją rodzinę i uciekać jak najszybciej!
-Kim-ten:rozłącz.
Słychać trzaki i rozgłosy.Musimy działać szybko.
-Kim-ten:Justin:Justin mam obudzić Miley?
-Kim-ten:Stening:Tak!Masz ją pilnować,bo zaraz atakują nas zli ludzi.Macie pilnowac się i wrócić do nas jak najbezpieczniej ,ale jak wojna sie zakończy to dam znać to wy możecie wrócić.
-Kim-Ten:rozłącz.
Musimy ich potrzymać.Ale jak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz